Miejsca

sobota, 03 listopada 2012

Czytać mi się ostatnio nie chce. Na żadną książkę nie mam ochoty. Co zacznę, to mi się nie podoba. Nie doczytałam Ludzi z wysp; Śmierć letnią porą też mi się nie podoba i wcale mnie nie ciekawi, co będzie dalej. Opowieści z Wysp Owczych były OK, ale nie chce mi się pisać z nich recenzji...

Za to tegoroczne Halloween i Wszystkich Świętych spędziłam - nietradycyjnie - w okolicach mojej ulubionej góry, ubranej w już w zimową - choć tylko tak na chwilę - szatę. Bajka.

poniedziałek, 29 października 2012

Udało mi się wreszcie odwiedzić Targi Książki! Przyznaję, że to pierwszy raz, ponieważ tłok mnie męczy, a książek też nie ma sensu kupować, bo na targach wcale nie ma aż takich promocji... Targi w Katowicach mnie ominęły z powodu pobytu w szpitalu, a na te w Krakowie trafiłam trochę  spontanicznie, przy okazji odwiedzin u koleżanki w Krakowie. No i z tego powodu też się nie przygotowałam: nie zabrałam żadnej książki do podpisu z własnych zasobów, ani też do wymiany na e-booka. Nie miałam też pojęcia o spotkaniach blogerów...

Rzeczywiście, impreza to imponująca, ludzi było mnóstwo - przynajmniej w sobotę po popołudniu. Patrząc na te kłębiące się tłumy, człowiek zastanawia się, jak to w końcu jest z tą - podobno - kiepską - kondycją czytelnictwa w Polsce. Choć odnosiłam wrażenie, że niektórzy przybyli tam tylko po to, żeby polować na celebrytów, a książki nabywali niekoniecznie by je przeczytać, ale by zdobyć autograf autora. Największe tłumy kłębiły się do Martyny Wojciechowskiej i do ... Nergala oraz w sali, gdzie odbywało się spotkanie z trenerem Anastasim. Zaimponowała mi ilość autorów, jacy pojawili się na targach: ja widziałam Wojtka Cejrowskiego, Martynę, Nergala, Marię Czubaszek, Krzysztofa Daukszewicza, Rafała Ziemkiewicza, Marię Ulatowską, prof. Longina Pastusiaka, Krzysztofa Globisza, Katarzynę Grocholę, Jacka Hugo-Badera, Agatę Tuszyńską czy Leszka Mazana. W tłumie odwiedzających "napatoczyłam" się na Mariusza Czerkawskiego...
No a kiedy wieczorem, w Mam talent usłyszałam, że Szymon Hołownia będzie w niedzielę na Targach, krzyknęłam: jedziemy! Nie mogłam przecież przegapić spotkania z moim ulubionym celebrytą, którego wszystkie książki posiadam - i w ten sposób stałam się oto posiadaczką następnej ;)



Drugi nabytek to najnowsza książka o dziejach Tudorów z wydawnictwa Astra, której nie znalazłam w żadnej księgarni. Nabyłam też baśń o królowej Śniegu z wydawnictwa M, a to ze względu na cudne ilustracje Vladyslava Yerko.

 

Kraków mnie zachwycił - jak nie zachwycił już dawno - mimo barowej pogody, w sobotę deszcz, a w niedzielę śnieg. Było nieco bajkowo, wirtualnie...


poniedziałek, 22 października 2012

Dziś trochę obrazków naszej pięknej, złotej jesieni, która - według prognoz pogody - już za kilka dni dobiegnie końca...

niedziela, 07 października 2012

Większość osób pewnie zapomniała już o wakacjach, jesień zastukała do naszych drzwi, a ja dopiero teraz jestem z powrotem. Ze wschodnich rubieży: Podkarpacia, Beskidu Niskiego. To była moja pierwsza wyprawa do wschodniej Polski, nie do końca też z mojej własnej woli, ale bardzo się cieszę, że miałam okazję tam pojechać. Poznać nowe okolice, zobaczyć Krosno i Sanok i - w końcu - Bieszczady. Wcale się nie dziwię, że niektórzy są tamtymi miejscami zauroczeni i przyjeżdżają, aby się tam osiedlić. Ja również jestem oczarowana małymi, zadbanymi miasteczkami, starymi cerkwiami, klimatem, widokami, opowieściami o Łemkach.

Nadmienię, że w Sanoku dopiero co odkopano ruiny kościoła farnego, w którym brał ślub król Władysław Jagiełło ze swoją trzecią żoną - o czym mowa w książce Iwony Kienzler - Miłości polskich królowych i księżniczek. Czas Piastów i Jagiellonów. A na restaurowanym zamku królewskim oglądać można świeżo otwartą wystawę twórczości Zdzisława Beksińskiego. 

 

Wrażeń miałam tyle, że nie bardzo był czas i ochota na czytanie - chyba że wygrzewając się w słońcu na pięknym deptaku. Tym niemniej na publikację czekają recenzje z książek, które przeczytałam jeszcze przed wyjazdami, półtora miesiąca temu.

wtorek, 13 października 2009

Murano wydało mi się nijakie, inaczej je sobie wyobrażałam, ale za to Burano mnie oczarowało: ze swoimi kolorowymi domkami i unoszącym się zapachem ryb, przypominało mi portugalską wioskę rybacką, gdzieś na końcu świata...

niedziela, 11 października 2009

Podróżowanie jest rzeczą brutalną. Zmusza cię, byś ufał nieznajomym i pozbawia bliskiego, kojącego ciepła domu i przyjaciół. Stale jesteś wytrącony z równowagi.

Nie należy do ciebie nic oprócz rzeczy podstawowych - powietrza, snu, marzeń, morza, nieba, czyli wszystkiego, co zmierza ku wieczności, czy też ku temu, co jak się nam zdaje nią jest.

Cesare Pavese

sobota, 10 października 2009

Nie żebym sądziła, że ktoś nie wie jak wygląda Wenecja i że mogłabym jeszcze odkryć tam coś, czego już nie widziano. Ale mimo to Wenecja w tym roku była dla mnie bardzo łaskawa. Ciepła, pulsująca życiem, magiczna w pełni księżyca. Szczyt kiczu ;)

ciąg dalszy nastąpi...

poniedziałek, 28 września 2009

Nie mogę odżałować, że zrezygnowałam z wyjazdu w Tatry w zeszłym tygodniu. Pogoda była jak na zamówienie, na MOJE zamówienie, a ja... eh. :( Na osłodę tego wybrałam się wczoraj w nasze Beskidy, ale to właściwie podsyciło tylko moją tęsknotę za Tatrami. Siedziałam na Pilsku jak zaczarowana widokami i wspaniałą panoramą Tatr...

Babia Góra

Dolina we mgłach, a w oddali Tatry

Na Pilsku

Panorama Tatr (w miniaturze, to zdjęcie nie oddaje rzeczywistego widoku). Widok na Słowację, Jezioro Orawskie i Tatry Niżne

W drodze powrotnej oczywiście korek, ale to nie zepsuło mi wrażeń z tego dnia. Przynajmniej przeczytałam do końca Rzut Wenus Saylora, choć akurat ta pozycja nie zachwyciła mnie tak jak poprzednie części Roma sub rosa.

Co więcej mogę dodać, kolejne lato minęło i nie wiem kiedy znowu będzie okazja oglądać takie widoki, wdychać górskie powietrze i grzać się w słońcu na szczycie...

wtorek, 22 września 2009

To był piękny weekend w Beskidach. A dziś był równie piękny dzień :)

wtorek, 23 czerwca 2009

Holandia to przede wszystkim rowery: zatrzęsienie rowerów, wszechobecnych i wszelkiego typu.  Samochody, i owszem, są, ale to rowery mają pierwszeństwo. Z perspektywy naszej podróży - barką po kanałach - Holandia to także mnóstwo wody, mostów, ptactwa i wiatru... Taki sposób podróżowania daje też okazję do zaglądania do holenderskich domków położonych przy kanałach, z dużymi oknami bez firanek, wnętrza wypucowane i perfekcyjnie urządzone - wszystko tu jest takie poukładane, idealne wręcz.  Nie przestaje to nas zadziwiać i mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali wystawę Ikei. Zachwyca mnie też roślinność - te wypielęgnowane ogródki i soczysta trawa, po której chodzi się jak po dywanie. Ale tradycyjne wiatraki pełnią już rolę li tylko ozdobną...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
1 , 2 , 3
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
1.Moje ulubione blogi (nie tylko książkowe)
2.Przeczytane w 2013
3.Przeczytane w 2012
4.Przeczytane w 2010
5.Przeczytane w 2009
6.Przeczytane w 2008
7.Wymienię/sprzedam
8.Kontakt
Co czytać?