Kategorie: Wszystkie | Kulinaria | Miejsca | Prasówka | Recenzje | Stosiki | Tak sobie myślę
RSS
poniedziałek, 11 grudnia 2006
Wiedziałam że tak będzie: T.przyszedł ze swoim milionem faktur i trzema milionami pozycji na nich, demonstrując swoją pogardę dla innych dokumentów, łącznie z umową. Najwyraźniej uważa że to mój problem i oczekuje że ja jakoś to załatwię. Wzrusza mnie to zaufanie do mnie, ale mam wrażenie że on traktuje to wszystko jak świetną zabawę; kiedy mu to wygarnęłam obruszył się, że strofuję go jak 5-letniego dzieciaka. Wpadłam w jakiś dziwny nastrój: na pół otepienie, a na pół histeria. Faktury zabrałam do domu (oryginały), mając ochotę przerobić je na konfetti. Skonczyło się na zakupie nowych dżinsów. I dobrze.  
22:05, joly_fh
Link Dodaj komentarz »

Przychodzę do domu i zamiast zająć się czymś miłym i sympatycznym stresuję się jeszcze bardziej niż w pracy. Sprzątam, a moje myśli krążą wokół tego, że księgowość doktoryzuje się nad rozliczeniami dotacji moich miśków, żąda coraz to nowych papierków i wszystko wlecze się niemiłosiernie. Jest grudzień, a ja dalej mam 3 (słownie: trzy) dotacje rozliczone. Tak sobie myślę i robię się coraz bardziej wściekła. Sfrustrowana - bo nie mogę nic zrobić. I mam ochotę coś porozbijać...

To jest tak: ludzie "spoza mojej branży" myślą, że fundusze unijne to: a) kokosy do wzięcia b) wielce tajemnicza i skomplikowana sprawa. Ci którzy w tym siedzą, rwią włosy z głowy nad głupawymi procedurami i tabunem niedouczonych urzędników, którzy są bardziej papiescy od papieża.

Czasem naprawdę lubię moją pracę i moich miśków, ale czasem to mnie wykańcza... Więc myślę o kolejnych rozliczeniach, o T. który ma milion faktur i skóra mi cierpnie...

21:46, joly_fh
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 kwietnia 2005

To był poruszający tydzień.

Skończył się. "Okres ochronny" - ten okres, który następuje po czyjejś śmierci, kiedy wszystko nieodwracalnie się zmienia. Dajemy sobie wtedy przyzwolenie żeby zwolnić, żeby - w pewnym sensie świętować. W tym sensie, w jakim święto jest odstąpieniem od rytuału codziennego dnia. Tak naprawdę to wszystko wróciło do jakiejś równowagi - bez natrętnego zajmowania się tylko pracą, nabywaniem i konsumowaniem. Szkoda, że nie może tak pozostać, że tkwimy tak bardzo w szponach "doczesności".  Trudno mi będzie wrócić do tego całego zgiełku - do reklam bez umiaru, głupawych teleturniejów i seriali, do przemocy i bezmyślności, do przepychania się na ulicach. Ale jak zawsze przyszedł ten moment, trzeba wrócić do rutyny - mimo smutku wykonywać swoje obowiązki, przezwyciężyć chęć do dalszego trwania w kontemplacji. I dopiero teraz będzie ciężko - bo trzeba żyć dalej.  

 

19:40, joly_fh
Link Komentarze (1) »
1 ... 46
 
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
1.Moje ulubione blogi (nie tylko książkowe)
2.Przeczytane w 2013
3.Przeczytane w 2012
4.Przeczytane w 2010
5.Przeczytane w 2009
6.Przeczytane w 2008
7.Wymienię/sprzedam
8.Kontakt
Co czytać?