|
niedziela, 24 stycznia 2010
Kryzys. Kryzys w życiu, kryzys w czytaniu. Teraz będę czytać tylko "moich" 650 wniosków... Z książek coś tam przeczytałam, ale recenzji nie jestem w stanie sklecić. Anny Janko - Dziewczynę z zapałkami. Mocna rzecz.
Anna Janko, Dziewczyna z zapałkami, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2007
wtorek, 19 stycznia 2010
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Fantastyczna książka! Przede wszystkim pean na cześć rodziny - rodziny, w której może nie każdy potrafi wprost wyrażać swoje uczucia, ale wiadomo, że można na siebie liczyć. Historia rodziny Stuhrów od czasów przeprowadzki pradziadków z Austrii do Krakowa. Ogromnie szanuję Jerzego Stuhra za jego talent aktorski i klasę, a tu można poznać go od strony zwykłego - ciepłego i sympatycznego człowieka. Czyta się błyskawicznie. Polecam! Jerzy Stuhr, Stuhrowie. Historie rodzinne, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009
czwartek, 07 stycznia 2010
Baśnie Andersena, choć niektóre inspirowane ludowymi opowieściami są autorskimi wytworami jego wyobraźni. Wiele z nich posiada złożone i wieloznaczne przesłanie – są nie tylko bajkami, ale także opowieściami skierowanymi do osób dorosłych. W ten sposób Andersen dawał wyraz temu co go dręczyło: niepewności co do swojej pozycji, poszukiwaniu akceptacji, chorobliwej ambicji, a także seksualnej frustracji. Był człowiekiem niezwykle wrażliwym, co pozwoliło mu tworzyć, ale za co ceną było poczucie osamotnienia i odrzucenia. W końcu zdał sobie sprawę, że sam przeszkadza sobie w cieszeniu się życiem. To wszystko możemy wyczytać w jego baśniach i wyciągnąć z tego naukę.
Autorka książki opisuje życie Andersena w bardzo rzetelny sposób, wprost, bez niedomówień (dotyczących np. jego orientacji seksualnej), na tle epoki, w której się urodził. Ukazuje jego ciężkie dzieciństwo i młodość, zabieganie o uznanie talentu, skomplikowane relacje z ludźmi mu najbliższymi, którym jednak nie zawsze potrafił okazać to, co czuje. W książce nie zabrakło także interpretacji najbardziej znanych baśni Andersena. Jego portret nakreślony został na tle epoki, wskazując, że dodatkową trudnością dla Andersena był fakt, że urodził się w Danii – kraju wówczas zaściankowym, gdzie przez długi czas był niedoceniany. Większą popularnością utwory Andersena cieszyły się w Anglii czy w Niemczech. Andersen to solidna i ciekawa pozycja, a zarazem lektura dająca do myślenia. Jackie Wullschlager, Andersen.Życie baśniopisarza, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2005
niedziela, 03 stycznia 2010
Po lekturze Drogi musiałam się ratować Wyznaniami św. Augustyna, bo miałam wrażenie, że zapadłam się w ten szary, ponury świat. Ta wieczna ciemność, nawet o zimowym poranku. Nigdy więcej.
Cormac McCarthy, Droga, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008 Ps. W 2010 roku życzę wszystkim, ale także sobie. przede wszystkim pozytywnej energii, pozytywnego myślenia, dużo poczucia humoru i DYSTANSU, DYSTANSU...
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Imperator to czterotomowa powieść o życiu Juliusza Cezara. Życie Cezara było tak bogate, że Imperatora można nazwać powieścią przygodową, w której jest wszystko, co w powieści przygodowej powinno być: wojny, walka o władzę, miłość i pożądanie, dozgonna przyjaźń, a nawet piraci… Opisane barwnym, potoczystym językiem. Najlepiej czytało mi się część pierwszą, Bramy Rzymu, która opowiada o dzieciństwie i młodości Juliusza oraz jego przyjaciela Marka Brutusa. Pozostałe trzy części przepełnione są opisami bitew i wojen toczonych przez Cezara – w Hiszpanii, Galii, Brytanii, a w końcu wojny domowej. Autor ukazuje w jaki sposób Juliusz potrafił podporządkować sobie żołnierzy, stworzyć praktycznie własną armię oraz wygrywać, wygrywać, i jeszcze raz wygrywać… Ciągle ciekawe, ale może być to trudne do przejścia dla kogoś, kto nie jest fascynatem militariów, czy historii starożytnej. Cezar był niewątpliwie wielkim wodzem i politykiem, ale był też człowiekiem. O jego ludzkiej stronie dowiadujemy się z Imperatora między wierszami, ale jak na cztery tomy, nie jest tego zbyt wiele. Jest faktem, że większą część swojego życia Juliusz spędził poza Rzymem (gdzie zostawiał swoje naprędce poślubione żony) i być może jego życie prywatne było ubogie. W tego typu powieściach zawsze oczekuję jednak odejścia od przedstawiania powszechnie znanych faktów „publicznych” , na rzecz obdarzenia bohatera osobowością i życiem prywatnym i tego mi trochę brakowało. Iggulden koncentruje się na przedstawianiu wojennych sukcesów Cezara, na jego relacjach z podległymi mu żołnierzami i wodzami. Wyjątkiem jest tu wątek Marka Brutusa – przyjaciela Cezara i w zasadzie równorzędnego Cezarowi bohatera tej powieści. Jeżeli Brutus był najdawniejszym przyjacielem Juliusza, co skłoniło go do zdrady? To chyba najbardziej intrygujący wątek Imperatora, jako że autor wątpi w to, aby za zabójstwem Juliusza Cezara stał tylko szczytny motyw obrony republiki… W istocie, przyglądając się dziejom ludzkości i motywom kierującym naszymi postępkami – należy w to powątpiewać. Co innego męska zazdrość i rywalizacja o władzę… Zresztą w tamtych czasach to wierność i lojalność, nie zaś zdrada, należały do wyjątków. Jak pisze Iggulden „w życiu Juliusza Cezara było tak wiele fascynujących chwil, że tchnięcie w Fascynujące jest obserwowanie jak to, co zdarzyło się wieki temu, ma wpływ na to, jacy jesteśmy dzisiaj. A Juliusz Cezar jest postacią, która odcisnęła jeden z najtrwalszych śladów na rozwoju europejskiej kultury. Do dziś posługujemy się kalendarzem, który wprowadził, używamy jego słów i imienia. W nocie historycznej do Bram Rzymu, autor pisze:
Z kolei jego następca, Oktawian de facto stworzył Imperium rzymskie, na podwalinach spuścizny po Cezarze, kończąc wieloletnie wojny domowe. Najbliższy przyjaciel Oktawiana, Marek Agryppa z zamiłowania był budowniczym – wybudował wiele dróg i wodociągów, które praktycznie spełniają swoją rolę do dzisiaj (wodociąg Acqua Virgo działa do dziś i zasila fontannę di Trevi). Zastanawiający jest również fakt, że europejskie terytoria imperium rzymskiego, w czasach jego świetności odpowiadały w zasadzie granicom „starej Unii Europejskiej”: od Hiszpanii, Francji, Brytanii na Zachodzie po Germanię, obszary dzisiejszej Austrii oraz Grecji.
Po zamachu na Juliusza Cezara, Antoniusz popadł w konflikt z młodym Oktawianem, mieniącym się mścicielem swojego przybranego ojca. Początkowo była to wojna finansowa, która przerodziła się w kolejną wojnę domową, za poduszczeniem Cycerona – tego samego, który popierał zamach na Cezara i ubolewał, że spiskowcy musieli uciekać z Rzymu. Cyceron poparł Oktawiana, który chciał przejąć spadek po Cezarze, rzekomo zagarnięty przez Antoniusza. Antoniusz jednak był legalnym konsulem i nie pozwolił rozkazywać sobie nastolatkowi… Bardzo też możliwe, że majątek Cezara wcale nie był taki pokaźny – prowadzenie wojen przecież kosztuje.
Ostatecznie Oktawian i Antoniusz pogodzili się i rządzili zgodnie kilka kolejnych lat; aby wzmocnić ich sojusz Oktawian wydał za Antoniusza swoją siostrę, Oktawię. Strefy władzy zostały podzielone, Oktawian wziął Zachód, Antoniuszowi dostały się prowincje wschodnie i Egipt. I kiedy zostali już tylko oni dwaj, poszło o to, o co zawsze: o władzę i o kobiety. Na samym dnie sporu leżał fakt, że dla dwu świat był za mały. Antoniusz zadomowił się w Egipcie, gdzie ożenił się z królową Kleopatrą (niepomny tego, że miał już żonę) i generalnie prowadził dość niefrasobliwy tryb życia. Rozdawał rzymskie posiadłości, uznał także Cezariona synem Cezara. Zaczęły szerzyć się pogłoski, że Antoniusz zamierza uczynić Kleopatrę królową Rzymu i przenieść stolicę do Aleksandrii. Oktawian wypowiedział wojnę Kleopatrze. Antoniusz dysponował o wiele większymi siłami, w tym flotą, ale działał zbyt leniwie, a jego uwagę od działań wojennych skutecznie odciągała Kleopatra. Właściwie nie ma wytłumaczenia dla tego, co się stało pod Akcjum, a kiedy myślę o tym, jaki był koniec życia Marka Antoniusza – ogarnia mnie dreszcz.
Siedem dni, zanim legiony Antoniusza przeszły na stronę Oktawiana. Wspaniały wódz rzymski opuszczony przez swoich żołnierzy i zmuszony do popełnienia samobójstwa. Podobnie jak żołnierzom, nie chce mi się wierzyć, że Antoniusz mógł celowo opuścić swoją armię. Czy doprowadziła do tego kobieta? Kleopatra... romans z nią nie wyszedł na dobre ani Juliuszowi Cezarowi, ani Antoniuszowi. Conn Iggulden, Imperator (Bramy Rzymu, Śmierć królów, Pole mieczy, Bogowie wojny), wyd. Rebis, Poznań 2006 Aleksander Krawczuk, Cesarz August, Wyd. Ossolineum, 1990 Pat Southern, Marek Antoniusz
niedziela, 27 grudnia 2009
Śnieg bynajmniej nie jest lekturą kojącą serce, co biorąc pod uwagę mój stan ducha, pogarszało sprawę. Trudno mi było przebrnąć przez tą książkę. Mieli rację bohaterowie Śniegu, że czytelnicy nie będą w stanie ich zrozumieć i uwierzyć w taką powieść. Mnie wydała się stworzona na podobieństwo Alicji w Krainie Czarów: wydarzenia jak wyjęte z koszmarnego snu, gdzie bohater znajduje się w dziwny sposób w dziwnych sytuacjach i miejscach, poddawany kolejnym próbom. Wydaje się bezwolny i niezdolny do tego, żeby sam podejmować decyzje o swoich poczynaniach. To wszystko przesycone jest jakimś fatalizmem: bohaterowie nie są w stanie wyrwać się z życia, w jakim tkwią, pomimo pojawiających się szans na zdobycie szczęścia. Jak duże znaczenie ma w tym wszystkim wiara w Boga, wiara, która wydaje się panaceum na wszystkie nieszczęścia i wytłumaczeniem dla zaprzestania poszukiwania szczęścia. Szczęścia w naszym zachodnim, ziemskim pojmowaniu.
„To nie przez biedę jesteśmy tak przywiązani do Boga”, mówią nam bohaterowie, ale ich postępowanie temu przeczy. Nie mają nic oprócz wiary; Bóg jest jedynym, co się liczy, wszystko co doczesne jest nieistotne. Gorliwi muzułmanie potępiają ateistyczny „Zachód”, ale społeczeństwo zachodnie jest dla nich ideałem, do którego dążą. Wiara jak zwykle staje się kwestią polityczną, kiedy ścierają się przeciwstawne dążenia: z jednej strony do dobrobytu i laickości, z drugiej wierności tradycji, która jednak nie przynosi lepszego życia. Już dawno nie czytałam tak przygnębiającej i trudnej książki: biedne miasteczko gdzieś na tureckiej granicy, smutni ludzie wplątani w jakieś absurdalne polityczne awantury, nieszczęśliwy poeta Ka, nie potrafiący znaleźć swojego miejsca na ziemi, a to wszystko spowija padający wciąż śnieg, będący zaprzeczeniem ludzkich trosk i świadectwem tego, że JEDNAK świat i nasze życie jest piękne.
Orhan Pamuk, Śnieg, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006 Przepraszam za nie składanie świątecznych życzeń. W tym roku najbardziej trafne życzenia, jakie dostałam, to, żeby święta "ci szybko minęły". No i minęły. A więcej w czasie tych świąt napisałam, niż przeczytałam. Grudzień to dla mnie feralny miesiąc, a Boże Narodzenie bynajmniej nie jest czasem radosnym. Zawsze zdarza się jakaś "katastrofa". Próbując złapać do tego dystans stwierdzam, za Jeanette Winterson, że moje życie jest jak tort ozdobiony laskami dynamitu - wiem, że wybuchnie mi w twarz. Ale nie chcę być cyniczna, szkoda na to czasu.
Potrafię odróżnić dobro od zła, wiem, gdzie jest granica, której nie mogę przekroczyć, ale jeśli to, co uznajemy za dobro jest sprzeczne z dążeniem do szczęścia? Jeśli „właściwe czyny nie zawsze przynoszą szczęście”? Wszystko zależy od posiadanej definicji szczęścia i tego, jak bardzo można nagiąć ją do rzeczywistości. Na przykład wmówić sobie, że nie potrzebuje się tego, czego się potrzebuje. Przestać pragnąć. Zanurzyć się w iluzji. Lub wznieść się na wyżyny szlachetności. Ale bez wiary, wiary, że istnieje coś więcej niż to co tu i teraz, jak pojąć, że poświęcenie i rezygnacja z własnego szczęścia ma jakikolwiek sens? Życie jest na to zbyt krótkie. Czy wiara jest iluzją, czy czymś, co pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile zwątpienia, że to wszystko czego doświadczamy ma sens?
piątek, 18 grudnia 2009
Sherry Jones, Klejnot Medyny, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2009
niedziela, 13 grudnia 2009
Ostatnimi czasy nie mam głowy do czytania. Nie potrafię się skupić. Wymęczyłam Przeproś (sic!) Kościówa, ale tak naprawdę wymęczyłam. Tyle się naczytałam dobrego o tej książce, a tu kiedy wreszcie udało mi się ją dostać - klapa. Owszem, interesujący styl i fragmenty związane z przenoszeniem się w świat fikcji, ale główny wątek dla mnie kompletnie abstrakcyjny, by nie powiedzieć absurdalny. Trochę jak Fisher King. Nie wiem, może te ten czas, może gdybym czytała tę książkę kiedy indziej, bardziej by mnie zainteresowała. Obecnie chyba nie powinnam brać się za literaturę wysokich lotów ;)
Aleksander Kościów, Przeproś, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2008 |
Zakładki:
1.Moje ulubione blogi (nie tylko książkowe)
2.Przeczytane w 2010
3.Przeczytane w 2009
4.Przeczytane w 2008
5.W kolejce
6.Wyzwania
7.Moja biżuteria
Tagi
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||