Blog > Komentarze do wpisu

Jeżdżąc po cytrynach

Ekscentryczny Anglik kupuje zrujnowaną farmę gdzieś w andaluzyjskich górach... Bez prądu, bez bieżącej wody, bez drogi dojazdowej, z mostu na pobliskiej rzece (która nie wiadomo kiedy wyleje) zostały jedynie ruiny. Oto kolejna opowieść z cyklu: kupiliśmy dom/farmę/zoo...

Kiedy zapoznałam się z życiorysem autora, stwierdziłam, że należy on od tej kategorii ludzi, co to włóczą się po świecie, szukając swojego miejsca i powołania. Opisywanie Chrisa Stewarta jako „byłego członka grupy Genesis” wydaje się być sporym nadużyciem, skoro grał on z tym zespołem jedynie w kilku utworach na jego pierwszej płycie, co oznacza, że było to dawno, dawno temu. Od tej pory czymże się on nie zajmował: pracował w cyrku, na kutrze rybackim, zrobił licencję pilota, ukończył kurs kuchni francuskiej, strzygł owce. W końcu został hiszpańskim farmerem i napisał książkę... kolejny przykład na to, że pisać każdy może... Stewartowi wyszło to jednak całkiem nieźle: jego książka cechuje się dużą dawką poczucia humoru, a zapewne również dystansu do samego siebie. W istocie jest to opowieść prawdziwego optymisty (jak mówi podtytuł): autor pokonuje wszelkie trudności z godnym pozazdroszczenia uśmiechem na twarzy.

Lektura Jeżdżąc po cytrynach nie zmieniła może mojego życia, ale na letnie upalne popołudnie była w sam raz.

Moja ocena: 4/6

Chris Stewart, Jeżdżąc po cytrynach. Optymista w Andaluzji, Wyd. AA, Kraków 2007

sobota, 28 lipca 2012, joly_fh

Polecane wpisy

  • Światło między oceanami

    Wysepka na skraju dalekiej Australii. Miejsce, gdzie spotykają się Ocean Indyjski oraz Ocean Spokojny. Latarnia. Światło między oceanami. W to osamotnione miejs

  • Zaginiona księga z Salem

    Być może istnieje sporo książek traktujących o procesach czarownic w Salem, jednak ja jeszcze żadnej nie czytałam, dlatego Zaginiona księga z Salem była dla mn

  • Niewidzialna pani domu

    Jak to się dzieje, że 60-letnia była pielęgniarka nagle zaczyna pisać (wydawać) książki? Może przez całe życie czuła się sfrustrowana, niewidzialna? Tak jak boh

Komentarze
dofifi
2012/07/28 20:48:21
Nie przepadam za powieściami tego typu. Ani proza Whartona do mnie nie przemawia, ani książki typu "Dom w Toskanii". Ile można wałkować jeden wątek? Już wolę usiąść na taras i popatrzeć na okoliczne lasy i dojrzewające zboże... Jest to w wiele ciekawsze.
-
joly_fh
2012/07/29 10:12:40
No tak, w pełni popieram taras i okoliczne lasy, ja opowieści o Toskanii lubię może właśnie dlatego że nie mam własnego tarasu... choć akurat "Jeżdżąc po cytrynach" jest taka średnia jeśli chodzi o opisy przyrody i pejzaży.
Co czytać?