Blog > Komentarze do wpisu

Uczta dla wron

Na fabułę Uczty dla wron składa się głównie polityka: zakulisowe knowania i przede wszystkim rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Niczym w – za przeproszeniem - telenoweli. Nie mówię, że czytało się to źle, poziom pozostaje ten sam, ale po emocjach w Nawałnicy mieczy następuje tu zdecydowane uspokojenie. Nie dzieje się nic specjalnie zaskakującego, trochę wieje nudą. Kojarzy mi się to z przegrupowaniem i zbieraniem sił, przed kolejnym starciem. Najbardziej knuje Cersei i w pewnym momencie czytelnik nabiera przekonania, że to się nie może skończyć dobrze – dla niej samej. Z kart powieści znikają niektórzy bohaterowie, za to pojawiają się inni, ale nie tak istotni i interesujący. Niektórzy ciągle tułają się po królestwie. Znowu dużo jest nazwisk i opowieści o bohaterskich przodkach, które trudno spamiętać. Stosunkowo najciekawiej jest w Królewskiej Przystani, a najmniej zaciekawił mnie wątek Żelaznych Wysp.

Na koniec okazuje się – z wyjaśnień samego autora – że Uczta dla wron jest tak naprawdę tylko połową opowieści, a całość tworzy z Tańcem ze smokami. Wolałem stworzyć całą historię połowy postaci, niż połowę historii wszystkich. Stąd brak w Uczcie niektórych ważnych postaci, jak Tyrion czy Jon Snow. A u nas, przez politykę wydawniczą, zrobiły się z tego aż cztery książki…

Z wszystkich czterech dotychczas czytanych części sagi Martina, Ucztę dla wron oceniam najsłabiej. Nie ma co się jednak czarować – na tym etapie recenzowanie książki Martina jest bezcelowe. Kto przeczytał trzy poprzednie części i – tym samym jest fanem powieści – przeczyta i kolejną część, bo gra toczy się dalej.



poniedziałek, 23 kwietnia 2012, joly_fh

Polecane wpisy

  • Światło między oceanami

    Wysepka na skraju dalekiej Australii. Miejsce, gdzie spotykają się Ocean Indyjski oraz Ocean Spokojny. Latarnia. Światło między oceanami. W to osamotnione miejs

  • Zaginiona księga z Salem

    Być może istnieje sporo książek traktujących o procesach czarownic w Salem, jednak ja jeszcze żadnej nie czytałam, dlatego Zaginiona księga z Salem była dla mn

  • Niewidzialna pani domu

    Jak to się dzieje, że 60-letnia była pielęgniarka nagle zaczyna pisać (wydawać) książki? Może przez całe życie czuła się sfrustrowana, niewidzialna? Tak jak boh

Komentarze
dofifi
2012/04/23 20:16:30
Jestem w trakcie czytania tej powieści, kończę pierwszy tom. Wydaje mi się, że nic mnie nie zaskoczy, ale jak zwykle pewnie się mylę. Ciągle sobie wmawiam, że po tym tomie czas na przerwę, ale jak znam życie i siebie, ciekawość zwycięży. Też mi tu brakuje Jona Snow i Tyriona, ale nadrobię w kolejnym tomie.
-
joly_fh
2012/04/24 20:48:23
Rzeczywiście, w Uczcie dla wron Martin nie zaskakuje zbytnio. A przerwa chyba nie ma sensu, skoro po Tańcu ze smokami wszystkich czytelników "przymusowa" przerwa ;)
Co czytać?