|
Blog > Komentarze do wpisu
Zamek z piasku, który runął
Podobało mi się. W przeciwieństwie do dwóch pierwszych części Millenium, akcja toczy się tu wartko od pierwszych stron. W Zamku nie chodzi już o rozwiązanie zagadki kryminalnej, bo większość odpowiedzi na pytania dotyczące tego, co się wydarzyło dostarcza tom II. Chodzi natomiast o to, czy sprawiedliwości stanie się zadość i kto wygra z kim. Czy Lizbeth Salander zostanie wreszcie zrehabilitowana? Tak więc w zasadzie Zamek to thriller, a nie kryminał. Pasjonujący wyścig toczy się głownie między ekipą dziennikarską Michaela Bloomkvista, a tajnymi szwedzkimi służbami. Nie brakuje w nim zaskakujących wydarzeń i zwrotów akcji. Policja drepcze w swoim śledztwie w miejscu, a za odkrywanie kolejnych elementów układanki i ostateczne jej rozwiązanie odpowiedzialny jest kto inny. Intryga upleciona jest jakby z kilku nitek, które zręcznie się z sobą splatają, by w końcu ułożyć się w logiczną całość. Odnosiłam wrażenie, że nie ma w tej książce ani jednego zbędnego słowa, ani jednej zbędnej informacji – Zamek to jedna z tych powieści, których czytanie z premedytacją spowalniałam, żeby móc się dłużej cieszyć lekturą. Zgadzam się ze zdaniem - wyrażonym zresztą w książce, że w Zamku (a i w całej trylogii) koniec końców nie chodzi o afery polityczne, tylko o to, że nadal jest mnóstwo mężczyzn, którzy krzywdzą kobiety. Poczynając od fizycznego znęcania się nad nimi, wykorzystywania, poprzez obrażanie czy poniżanie, a skończywszy na podważaniu ich kompetencji zawodowych. No dobrze, powiem, co mi się nie podobało. Postacie głównych bohaterów Millenium są jak dla mnie nieco odczłowieczone. Mamy tutaj plejadę mężczyzn, jak i kobiet, którzy są niesamowicie silni: niezależni, samodzielni, asertywni, dobrze wiedzą, czego chcą i akceptują siebie, razem ze swoimi wadami (jak na przykład nieco odmienne preferencje seksualne). Realizują z powodzeniem swoje cele. Nie ma tu żadnego rozedrgania emocjonalnego, okazywania Naprawdę szkoda, że Larsson nic więcej już nie napisze, że nie będzie nam dane delektować się jego znakomitym warsztatem pisarskim i że - być może - nie dowiemy się już, jak potoczyły się losy Liz Salander. Stieg Larsson, Zamek z piasku, który runął, Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2009 czwartek, 23 lutego 2012, joly_fh
|
|